Medycyna to jeden z zawodów, w których wyjątkowo cenną cechą charakteru jest zdolność empatii. Oczywiście trudno oczekiwać, że lekarz zajmujący się kilkudziesięcioma pacjentami, będzie identyfikował się z cierpieniem każdego z nich. Jednak minimum empatii wpisane jest w zawód zarówno lekarza, jak i pielęgniarki. Praca w służbie zdrowia to nie tylko zawód, ale swego rodzaju społeczne posłannictwo. My, pacjenci, mamy wobec lekarzy ściśle sprecyzowane oczekiwania. Przede wszystkim mile widziane jest okazanie nam prawdziwego zainteresowania i cierpliwe wysłuchanie tego, co mamy do powiedzenia na temat naszych bolączek. Atencja, jaką obdarza nas lekarz sprawia, że chętniej i łatwiej mówimy zwłaszcza o tych bardziej wstydliwych problemach zdrowotnych. Lekarz z prawdziwego powołania na pewno nie rzuca na prawo i lewo kąśliwych uwag na temat naszej osoby oraz naszych dolegliwości. Każdy bowiem obawia się ośmieszenia. Niestety, zdarzają się lekarze, którzy traktują swoich pacjentów aż nazbyt protekcjonalnie, bagatelizują ich skargi i uwagi. Trudno w takich sytuacjach o wiarę i przekonanie w skuteczność działań takiego medyka. Współcześni pacjenci opierają swoje wyobrażenia na temat lekarzy o postacie medyków przedstawiane ostatnio w telewizji. W ramówce rodzimych stacji telewizyjnych znaleźć można bowiem przynajmniej kilka seriali o pełnych zaangażowania lekarzach, którzy z oddaniem leczą swoich pacjentów. Ci telewizyjni lekarze są empatyczni, uprzejmi i niezwykle zależy im na losie swoich pacjentów. Ten kolorowy obrazek zaciera swoje barwne rysy w porównaniu ze smutną rzeczywistością. Niezwykle rzadko można spotkać medyka, który istotnie wczuwa się w sytuację osób, które leczy. Niestety, wzór lekarza z powołania nadal pozostaje niedościgniony. A być może jest po prostu tak, że w zetknięciu z takim ogromem cierpienia, człowiek szybko się do niego przyzwyczaja. To tłumaczyłoby zapał i zaangażowanie młodych lekarzy oraz swego rodzaju znieczulicę lekarzy z pewnym stażem zawodowym.

